Piach, woda, resztki śniegu, wylany jogurt… miałem tego dość. Poznaj moją historię, jak wybrałem nowe dywaniki samochodowe!
Z samochodem nigdy nie miałem problemów… aż do momentu, kiedy trzeba było go posprzątać. Jak masz przynajmniej jedno dziecko i żonę, która najczęściej jest „passenger queen” to na pewno mnie rozumiesz. Okruchy wbijające się w materiał na podłodze, błoto, resztki jedzenia, a czasem piach z piaskownicy, który naprawdę ciężko usunąć. Do niedawna to były też moje problemy, a na myjce samochodowej spędzałem dobre 2 godziny przy stoisku z odkurzaczem. Co się zmieniło? Kupiłem nowe dywaniki do samochodu przez platformę zakupową Allegro. Teraz sprzątanie auta zajmuje mi maksymalnie kilkanaście minut.
Moim zdaniem dobre dywaniki samochodowe to podstawa, ale dobre, czyli jakie?
Teraz już wiem, że dobre dywaniki samochodowe to takie, które nie przeszkadzają w codziennym używaniu auta. Mają dobrze leżeć na podłodze, nie przesuwać się pod stopami i zatrzymywać to, co normalnie wnika w tapicerkę. U mnie najważniejsze było jedno: koniec z wyciąganiem błota, piachu i okruchów z każdego zakamarka mojej bryki.
Wygląd to tylko dodatek, a liczy się praktyka. Dywanik musi być dopasowany do konkretnego modelu samochodu, bo wtedy zakrywa podłogę tam, gdzie naprawdę trzeba. Dobrze, gdy ma wyższy rant, szczególnie zimą i po deszczu, bo woda nie rozlewa się po wykładzinie. Sam materiał wykonania powinien być łatwy do umycia, odporny na wilgoć i taki, który nie łapie brudu jak gąbka.
Właśnie dlatego nie szukałem już „ładnych dywaników”, tylko takich, które realnie skrócą mi czas potrzebny na posprzątanie auta. Porównałem kilka produktów na Allegro, sprawdziłem polecane dywaniki samochodowe i zamówiłem zestaw, który pasował do mojego samochodu. Po pierwszym tygodniu jazdy z dzieckiem z tyłu wiedziałem, że to był mały zakup, ale ogromna ulga w regularnym ogarnianiu auta.
Przed czym mogą chronić dywaniki samochodowe?
Przyznam szczerze, że wcześniej traktowałem dywaniki samochodowe jak zwykły dodatek. Dopiero po kilku miesiącach codziennej jazdy z rodziną zauważyłem, ile brudu i wilgoci zatrzymują, zanim wszystko wsiąknie w podłogę auta. Bez nich wnętrze mojego samochodu wyglądałoby dużo gorzej już po jednym sezonie jesienno-zimowym.
Zanim zdecydowałem się na zakup, zrobiłem dość obszerny research. Co z tego wynikło? Dywaniki do samochodu powinny chronić wnętrze mojego auta (Twojego też) przed:
-
błotem, które wnosi się do auta na butach i szybko brudzi wykładzinę,
-
wodą z deszczu i śniegu, która może wnikać w materiał podłogi,
-
piaskiem z butów i placu zabaw, który trudno później dokładnie odkurzyć,
-
okruchami jedzenia rozsypującymi się podczas jazdy,
-
solą drogową osadzającą się zimą na podłodze auta.
Idealnie, jeśli gumowe dywaniki do auta są grube i odporne na przetarcia. To szczególnie ważne pod fotelem kierowcy, bo przecież ciągle ocieram butem o dywanik, np. podczas dodawania gazu.
Problem najbardziej odczuwałem zimą, kiedy po rozwiezieniu domowników do pracy i szkoły w aucie potrafiło zebrać się mnóstwo mokrego błota. Wcześniej od razu lądowało w materiale pod fotelami, a na wiosnę moje auto wyglądało, jakby przejeździło cały sezon bez sprzątania. Teraz po prostu wyciągam dywaniki wieczorem, płuczę je wodą i po kilku minutach samochód znowu wygląda normalnie.
Jakie rodzaje dywaników do auta mogłem wybrać? Decyzja nie była taka łatwa!
Na początku myślałem, że wybór będzie prosty: dywaniki to dywaniki, biorę pierwsze pasujące i po sprawie. Dopiero kiedy zacząłem porównywać produkty na platformie zakupowej Allegro, zobaczyłem, że są wersje gumowe, welurowe, pikowane, EVA, zestawy na przód, komplety na całe auto i pojedyncze maty do bagażnika. Nagle z małego zakupu zrobiła się trudna decyzja.
Ja już wiem, jak dokonać wyboru i chciałbym pomóc w tym też innym kierowcom. Najpierw brałem pod uwagę dywaniki welurowe, bo wyglądają najbardziej „samochodowo” i dobrze pasują do zadbanego wnętrza. Kuszą mnie do dziś, zwłaszcza na wiosnę i lato, kiedy nie ma tyle błota, śniegu i mokrych butów. Problem w tym, że przy dziecku, okruchach i piachu z placu zabaw bałem się, że znowu skończę z odkurzaczem w ręku.
Potem zacząłem oglądać dywaniki gumowe. Nie robią może tak eleganckiego pierwszego wrażenia jak welur, ale wygrały praktycznością. W moim przypadku najważniejsze było to, że mogę je wyjąć, opłukać wodą i za chwilę włożyć z powrotem do auta.
Zastanawiałem się też nad dywanikami korytkowymi z wyższym rantem. To był mocny kandydat, bo taki rant pomaga zatrzymać wodę, błoto i roztopiony śnieg w jednym miejscu. Przy zimie, dziecku w foteliku i codziennym wsiadaniu do auta po deszczu brzmiało to jak coś stworzonego dla mnie.
Widziałem też dywaniki EVA i pikowane, ale potraktowałem je bardziej jako opcję dla kogoś, kto chce połączyć ciekawy wygląd z wygodą czyszczenia. Do tego dochodziła jeszcze mata do bagażnika, bo przecież tam też lądują zakupy, wózek, torby i czasem mokre buty po spacerze. Ostatecznie uznałem, że na pierwszy ogień idzie komplet gumowy, a mata do bagażnika będzie następnym zakupem.
Jak wybrać dywaniki do samochodu dopasowane do swojego pojazdu? Ja już to wiem
Najważniejsze jest dopasowanie dywaników do konkretnej marki, modelu, rocznika i wersji nadwozia auta. Ja wcześniej myślałem, że wystarczy kupić komplet „uniwersalny”, ale szybko zrozumiałem, że źle leżący dywanik może się przesuwać, zawijać i irytować podczas jazdy. Przy wyborze sprawdzałem więc nie tylko nazwę samochodu, ale też liczbę elementów w zestawie, kształt, mocowania i informację o stoperach.
Mogłem zdecydować się na dywaniki welurowe samochodowe w kolorze czarnym (taki komplet) albo dywaniki welurowe bezzapachowe. Welur ma to do siebie, że zatrzymuje trochę brudu, ale sam niemiłosiernie się brudzi. Z tego powodu wybrałem coś innego. Trafiłem na produkty gumowe i ostatecznie okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.
Dobre dywaniki samochodowe powinny zakrywać newralgiczne miejsca pod nogami, ale nie mogą blokować pedałów ani wchodzić pod szyny fotela. Właśnie dlatego wybrałem zestaw dedykowany do mojego auta, a nie przypadkowy komplet „mniej więcej pasujący”. Po montażu różnica była od razu widoczna: nic się nie przesuwało, podłoga była lepiej zabezpieczona, a ja wreszcie miałem poczucie, że kupiłem coś praktycznego, a nie kolejny samochodowy gadżet.
Zapachowe czy bezzapachowe – oto było pytanie!
Z taką różnorodnością spotkałem się po raz pierwszy i szczerze mówiąc – totalnie nie wiedziałem, jak się zachować. Pomyślałem „zapachowe dywaniki do auta, czy oni do reszty powariowali?”. No ale napiłem się wody, ochłonąłem i stwierdziłem, że przecież to całkiem spoko opcja, jeśli w moim aucie będzie pachniało, np. lawendą albo cytryną.
Ostatecznie nie zamówiłem dywaników zapachowych, bo stwierdziłem, że często wożę psa, dzieci, a moja partnerka jest wyjątkowo wrażliwa na nowe zapachy. Bezpieczniejszą opcją były dywaniki bezzapachowe z gumy.
Dlaczego moim zdaniem warto mieć jakościowe dywaniki do samochodu?
Już po pierwszym dniu zorientowałem się, ile nerwów i czasu potrafią oszczędzić porządne dywaniki samochodowe. Auto dłużej wygląda schludnie, łatwiej utrzymać porządek i nie trzeba co chwilę szorować wykładziny po każdej gorszej pogodzie. Lepsze materiały wolniej się zużywają, nie odkształcają się i dobrze trzymają podłogi nawet przy codziennym użytkowaniu. Wybór początkowo nie był prosty, ale różnorodność i opisy techniczne produktów dostępnych na platformie zakupowej Allegro pomogły mi w podjęciu decyzji.
Jakie dodatkowe akcesoria kupiłem do auta, żeby poprawić swój komfort?
Kiedy ogarnąłem już temat dywaników, szybko zauważyłem, że kilka małych dodatków też może mocno poprawić komfort codziennej jazdy. Zacząłem od maty do bagażnika, bo po zakupach, spacerach i wrzucaniu dziecięcego wózka ciągle zostawał tam piach albo wilgoć. Dorzuciłem też organizer między siedzenia, dzięki któremu w aucie w końcu przestały latać ładowarki, chusteczki i drobne rzeczy dziecka.
Później kupiłem jeszcze uchwyt na telefon i mały odkurzacz samochodowy do szybkiego sprzątania wnętrza. Niby drobiazgi, ale podczas codziennego używania naprawdę robią różnicę. Dzisiaj moje auto nie tylko szybciej się sprząta, ale też po prostu wygodniej się z niego korzysta podczas rodzinnych wyjazdów i zwykłych, codziennych tras po centrum miasta.
Artykuł sponsorowany