Polska wersja English version Deutsch Version
666 688 866

Co nam daje posiadanie klasyka?

Biorąc pod uwagę pęd dzisiejszego świata, pogoń za pieniędzmi, za tym co namacalne i policzalne, oraz naturalną potrzebę odpoczynku, trudno się dziwić, że klasyki przeżywają swój wielki powrót, znajdując coraz więcej wielbicieli i pasjonatów, skłonnych wydawać ciężko zarobione pieniądze na mechaniczne zabawki, które dla jednych są spełnieniem marzeń a dla innych niespełnionym marzeniem.
Co, oprócz pustego konta daje nam klasyk w garażu? Odrobinę stałości. Klasyk w garażu to coś, o co można dbać godzinami, co nie zdradzi, nie zagada na śmierć. Co odwdzięczy się urodą niezmienną za opiekę. Da chwilę zadumy, cel i pasję. No czasem można się tym cudem pochwalić publicznie.

Nie każdy ze zwiedzających, czy podziwiających pojazd na żółtych tablicach zdaje sobie sprawę z faktu, ile wyrzeczeń, poświęceń i ile pieniędzy pochłania takie cudeńko. Ja już nie wspominam o kosztach związanych z eksploatacją, bo te jednak nie są zbyt duże, bo jednak auto zabytkowe więcej czasu spędza w garażu niż na zlotach.

Koszty związane natomiast z rejestracją pojazdu i utrzymaniem go w niezmienionym stanie technicznym potrafią przyprawić o zawrót głowy. Ale do rzeczy. W Płocku mamy kilka imprez związanych z oldtimerami i youngtimerami. Zainteresowanie pojazdami zabytkowymi jest tutaj niezmiernie żywe. Więc jaką drogę trzeba pokonać, żeby takie cudo zarejestrować? Przede wszystkim, trzeba posiadać auto w wieku minimum 25 lat, z oryginalnym w 75 % stanem technicznym. Produkcja takiego modelu powinna być wygaszona minimum 15 lat wcześniej. Ewentualnie, auto może być młodsze, ale posiadać oryginalne, nowatorskie i unikatowe rozwiązania techniczne, być pojazdem produkowanym w limitowanej serii, ewentualnie auto takie powinno pochwalić się niezwykle ważnym właścicielem, lub mieć swój moment w historii. Do tego, powinno się posiadać tytuł prawny do takiego auta, ewentualnie należy udowodnić przed sądem, że auto należy do nas.

Później należy wypisać wniosek do wojewódzkiego konserwatora zabytków, o wciągnięcie naszego pojazdu do ewidencji ruchomych zabytków techniki, wraz z wypełnioną białą kartą. Białą kartę najlepiej wypełnić z rzeczoznawcą. Jest to ewidencyjna karta ruchomego zabytku techniki, wypełniana w trzech egzemplarzach. Jeden egzemplarz trafia to konserwatora, drugi do Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Warszawie.

Na podstawie decyzji konserwatora możemy wreszcie wystąpić o bezterminowy przegląd pojazdu zabytkowego, czyli robimy go raz i obowiązuje już do końca życia pojazdu. Możemy też pojazd ubezpieczyć, co ważne, nie musi być zachowana ciągłość ubezpieczenia OC, ubezpieczalnie traktują pojazdy zabytkowe ulgowo, i w związku z tym można wykupić ubezpieczenie na krótki, określony czas. Dobrze też wiedzieć, że w pojazdach zabytkowych przystosowanych do ruchu lewostronnego, nie trzeba przekładać kierownicy. Taki bonus, wiążący się z tym, że wraz z wpisem do ewidencji ruchomych zabytków technicznych i nabyciem żółtych tablic rejestracyjnych tracimy prawo niejako do dysponowania wyglądem naszego auta. Nie można już w nim zmieniać koloru nadwozia, założyć instalacji gazowej czy zmodernizować go w jakikolwiek inny sposób.
Raz zarejestrowanego w ten sposób samochodu nie można „odrejestrować”, czyli zarejestrować go z powrotem na białe. Decyzja o tym, czy chcemy jeździć pojazdem zabytkowym jest ostateczna, ale też i cena takiego pojazdu pozwala wynagrodzić bolączki właściciela.

O kosztach pisał nie będę, bo nie mam bieżących informacji, ale małe nie są. Jednak prawdziwych pasjonatów nic nie jest w stanie odstraszyć. A później …. no później to mogą się pochwalić swoim cacuszkiem przed większą publicznością, a w wolnych chwilach – pielęgnować miłość swojego życia z oddaniem wartym czasem lepszej sprawy. A my, my możemy podziwiać. I zamiłowanie, i pasję, i odrestaurowane pieczołowicie zabytki.