Polska wersja English version Deutsch Version
666 688 866

Nie daj oszustowi wykorzystać twojego OC

Poniżej przedstawiamy sześć sytuacji, w których oszust może wykorzystać twoją naiwność. Nie od dziś wiadomo, że są osoby, które niemal “polują” na naiwnych i próbują naprawić swój samochód kosztem cudzego OC. I mimo, że są sprawcami kolizji, to winą bezczelnie obarczają kogoś innego.

Kolizja na bezczelnego typa

Stoisz sobie spokojnie w korku, a tu nagle zatrzymuje cię inny kierowca i bezczelnie wpiera, że przed chwilą uderzył w jego auto, na dowód pokazując uszkodzenia. Omamów nie masz, zaników pamięci również, więc najczęściej lekceważysz typa i odjeżdżasz, bo co będziesz z takim dyskutował. Faktycznie, nie dyskutuj, ale i nie odjeżdżaj, tylko zadzwoń na policję i poinformuj dyżurnego, że właśnie ma miejsce próba wymuszenia kolizji i odszkodowania. Nawet jeśli na miejscu nie pojawi się patrol, to dowód z nagrania przyda się, gdy dostaniesz wezwanie do uiszczenia wypłaconego z OC odszkodowania, ponieważ jako sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Lekceważąc typka, będziesz mieć problem w wybronieniem się z zarzutu ucieczki z miejsca zdarzeniem, zostaniesz ukarany mandatem i grzywną z sądu… Same straty…

Sprawca wypadku czy kolizji nagle zmienia zdanie

Sprawca kolizji przyznaje się do winy, podpisuje oświadczenie, dotyczące przyznania się do winy, jednak zaraz potem zmienia zdanie. Wówczas dowiadujesz się, że go zmusił do podpisania oświadczenia, przestraszyłeś, a on, bidulek w szoku był. Praktycznie rzecz biorąc niewielkie masz szansę na odzyskanie pieniędzy za naprawę auta. Takim sytuacjom można zapobiegać, wzywając policję na miejsce zdarzenia. I relatywnie tańszy będzie mandat, który policja może nałożyć na obu kierowców, niż koszty naprawy samochodu. Pamiętaj też, aby poszukać świadków zdarzenia, których zeznania mogą później być kluczowe w sądzie rozstrzyganiu sporu o winie.

Przyznał się do winy i … ślad po nim zaginął

Mieliście kolizję nie z twojej winy. Sprawca, ależ oczywiście, przyznaje się do winy, przepraszam najmocniej, ale tak bardzo się spieszy, ważne spotkanie, pozostawi wizytówkę, może spotkacie się później, w bardziej dogodnym terminie i wtedy spiszecie na spokojnie oświadczenie? Otóż nie, nie spotkacie się! Spiszecie oświadczenie tu i teraz, bo historia zna przypadki, że taki przyznający się do winy sprawca wcale nie stawił się na umówione spotkanie. Nie odebrał telefonu ani listu. Rozpłynął się słowem w powietrzu. A napisanie oświadczenia nie trwa przecież tak długo.

W czasie kolizji zupełnie nic się nie stało, dopiero później naprawiać trzeba pół samochodu

Na miejscu zdarzenia poszkodowany stwierdza, że nie będzie pisał oświadczenia, bo i tak się nic nie stało, tylko, że później informuje ubezpieczyciela, że sprawca uciekł z miejsca wypadku. I ty, jako sprawca nagle musisz ponieść koszty usunięcia szkody, a okazuje się, że połowa auta nagle była do wymiany. Nalegaj więc na oświadczenie, a jeśli poszkodowany wyraźnie nie chce, dzwoń na policję, postaraj się też o zdjęcia obu pojazdów widocznych razem. Zabezpieczysz się przed zarzutem ucieczki.

Szkoda niewielka, więc może się dogadamy?

Szkoda niewielka, więc może się dogadacie bez angażowania policji i ubezpieczalni? Możecie, tylko najczęściej kwota, którą oferuje sprawca, okazuje się niewystarczająca na pokrycie rzeczywistych kosztów naprawy, a nie masz tu żadnych szans na uzyskanie wyrównania. Dogadasz się? Twoja strata!

Polowanie na drogowego jelenia

Polowanie na drogowego jelenia, to sposób na wyremontowanie auta z czyjegoś OC. Zawsze możesz stać się łupem cwaniaka, czekającego, aż inny kierowca popełni błąd, a on go wykorzysta. Możesz w tym wypadku nie przyjąć mandatu i nie podpisać oświadczenia przyznaniu się do winy, tym samym automatycznie sprawa będzie skierowana do sądu, gdzie możesz starać się udowodnić, że poszkodowany mógł na przykład zahamować, ale tego nie zrobił, nie próbował w żaden sposób uniknąć kolizji. Poszukaj świadków, nagrań z monitoringu, dzięki temu oszust z poszkodowanego może stać się winnym kolizji.